Napad na bank w sercu Krakowa
Napastnik sterroryzował personel banku przedmiotem przypominającym broń. To już trzeci napad na bank w małopolsce w ciągu dwóch dni.
Wczoraj z placówek w Radziszowie i Krakowie napastnicy ukradli prawie czterdzieści tysięcy złotych. Policja sprawdza, czy napady są ze sobą powiązane.
Kraków walczy z plagą napadów na banki. W poniedziałek w Nowej Hucie zamaskowani rabusie okradli dwa oddziały banków. Według policji, napady nie były ze sobą powiązane. Bandyci zrabowali łącznie około 40 tysięcy złotych.

Jak powiedział mł. insp. Dariusz Nowak z małopolskiej policji, do pierwszego napadu doszło w poniedziałek przed południem na osiedlu Wandy w Nowej Hucie. Dwóch zamaskowanych mężczyzn weszło do banku. – Jeden stanął przy drzwiach, a drugi podszedł do kasy i przedmiotem przypominającym pistolet sterroryzował kasjerkę – relacjonuje Nowak. Jak dodał, napastnicy uciekli. Policja wstępnie szacuje, że z kasy banku mogło zniknąć około 30 tysięcy złotych.
Do drugiego napadu doszło kilka godzin później i kilka kilometrów dalej, na placu Bieńczyckim – również w Nowej Hucie. Tym razem jeden zamaskowany mężczyzna napadł na placówkę banku BGŻ. Zrabował 10 tysięcy złotych. Był to 10. i 11. napad na krakowski bank w tym roku. Według Nowaka, przestępstw dopuszczają się różni ludzie – niedawno obrabował placówkę rolnik z podkrakowskiej wsi. – To często zupełni amatorzy, którym wydaje się, że napad na bank to prosta rzecz – twierdzi policjant.Nowak zauważa, że placówki banków często nie mają odpowiednich zabezpieczeń. – Dochodzi do kuriozalnych sytuacji, bo zamiast prawdziwej kamery monitoringu zdarza się, że wisi atrapa – powiedział.
no ktos zbiera kase na swieta sobie!